piątek, 10 grudnia 2010

Szału nie ma - recenzja książki "Komeda. Księżycowy chłopiec" Emilii Batury.

Sporo się po tej książce spodziewałem – niedawno przeczytałem „Desperado” - autobiografię Stańki, która mocno przyczyniła się do tego, że do reszty oszalałem na punkcie jazzu. Otwierając biografię Komedy miałem nadzieję na to, że pomoże mi jeszcze głębiej wniknąć w tą muzykę i klimat wokół niej. Nic takiego się nie stało.
Książka jest bardzo ładnie wydana i szybko się ją czyta. I to właściwie wszystko, jeśli chodzi o dobre rzeczy, które mogę na jej temat powiedzieć.
W trakcie lektury miałem wrażenie, że to nie jest książka o Komedzie, tylko o jego żonie. Zosia niewątpliwie była postacią nietuzinkową i wywarła ogromny wpływ na muzykę i życie Krzysztofa, ale to jednak nie z jej powodu sięgnąłem po tą książkę. To prawda, że wydawca zaznaczył w recenzji z tyłu okładki, że nie jest to biografia typowa, że autorka próbuje pokazać Komedę sięgając po szczegóły z jego życia osobistego, ale cholera – Komeda był przede wszystkim muzykiem i twórcą muzyki więc moim skromnym zdaniem książka o nim powinna dotyczyć przede wszystkim muzyki. Miałem wrażenie, że autorka nawet nie zadała sobie trudu, żeby porozmawiać z ludźmi, którzy z Komedą grali – postaci te są tak zmarginalizowane, że niemal niewidoczne. Stańko jest wspomniany dwu lub trzykrotnie, Roman Dyląg może ze dwa razy – podkreślam słowo „wspomniany”. Temat relacji pomiędzy Komedą i tymi dwoma muzykami w książce praktycznie nie istnieje, może poza stwierdzeniem, że Stańko jest artystą najbliższym duchowo Komedzie. Natomiast ze szczegółami pani Batura opisuje w jaki sposób Zosia urządzała ich wspólne mieszkanie, jak była pomysłowa zakrywając wilgoć... Mnie osobiście to akurat mało obchodzi. W odróżnieniu od procesu twórczego, od metod pracy Komedy – kwestii ledwie w „Księżycowym Chłopcu” poruszonej. Więcej na ten temat dowiedziałem się z „Desperado”.
Myślę, że warto zapamiętać nazwisko autorki. Ja na pewno zapamiętam – następnym razem gdy zobaczę na wystawie książkę o interesującej mnie postaci przed zakupem sprawdzę, czy to nie pani Batura ją napisała.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz